Jeszcze slowko o kortowiadzie i “ekscesach” z nia zwiazanych. Najlepsza byla przygoda, ktora przytrafila sie pewnemu znajomemu (jezeli mozna go nazwac ‘znajomym’). Koles, ktorego zdjecie zamiesczam poni??ej, piatkowa kortowiade bedzie wspominal do konca zycia. Tak sie zjaral, ze ‘wkrÄ?cilo’ mu sie ze jest w Ilawie i przeszedl przez las 7km do Dywit!!!
Nekko